|
Online |
|
|
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online
Zarejestrowanch Uzytkowników: 24
Najnowszy Użytkownik: Misiaa
|
|
|
|
|
|
|
|
Witaj stronie internetowej 28 DH OGNIKI. Tutaj dowiesz się o nas więcej, kto wie ? Może nawet wstąpisz w nasze skromne szeregi ; p Jesteśmy zgrani i niezbyt normalni xD Ale to można nam wybaczyć :)
Witaj w krainie, w której obcy ginie ! xD
Tymtyrymtym . . . ; p .
|
|
|
|
| Los Vatos Locos |
|
|
|
|
Vato to ziomek z gangu. Loco to znaczy szaleniec. Całe wyrażenie to nazwa gangu 38 ulicy. Organizacja ma swoje korzenie w południowo-środkowym Los Angeles. Moment powstania datuje sie na rok 1920. Vatos Locos są jednym z bardziej znanych medialnie gangów latynoskich za sprawą procesu o udział w morderstwie Sleepy Lagoon. Gang 38 ulicy zmienił sie diametralnie na przestrzeni lat. Obecnie liczba członków gangu przekracza 1000 osób w całych USA.
Gang ten rozprzestrzenił się również w całej Europie, są w nim osoby które tylko chcą i wyznają zadady gangu, w Polsce największe skupisko osób należących do tej sfery mieści się na Śląsku, powstała tu około 1984 roku, tu nie określa się tego jako gang, tylko jako klan. Klan ma swoje własne zasady i sposób rekrutacji. Niestety w klanie zosatło tylko tyle osób że można je policzyć na palcach, poza tym cały gang to wielka organizacja, niestety przestępcza. Głównym jej motywem przewodnim jest maksyma : Los Vatos Locos-Na zawsze Razem, jest to bardzo ciekawe hasełko szkoda tylko że organizacji która jest z prawem na bakier...
|
|
|
|
|
|
Dodał: OW dnia sierpień 26 2008 10:48:02
0 Komentarzy · 28 Czytań
·
|
|
|
|
|
| Legenda o gryfie z udziałem Gottschalk'a |
|
|
|
|
Legenda o gryfie
Nieopodal wsi Kotlina, za dawnych czasów, na górze, która dziś nosi nazwę Kocioł (z niemiecka Kessel) i osiąga wysokość 721 m., stał zamek rycerza Hermanna von Kessel.
Kiedy pewnego dnia wybrał się on na wojnę z Maurami, jego zamek został zajęty przez pewnego rycerza-rabusia. Ten obrabował go i zniszczył. Z napadu ocalał jego syn, mały Gottschalk.
Uratował go wierny służący wyprowadzając z zamku przez tajne wyjście. Zaprowadził do pobożnego pustelnika o imieniu Wolfgang, który w okolicach dzisiejszej wsi Przecznica wzniósł pustelnie i kaplicę. Tam pewnego dnia młody Gottschalk poznał Erlindę, jedyną córkę rycerza Kunza von Kahlenberg i pokochał ją. Ale jak on, biedny i nie okryty sławą mógł marzyć o poślubieniu tej pięknej dziewczyny. Aby skłonić ojca ukochanej do oddania mu córki, nie wystarczała odwaga i szlachetność serca.
Pewnego dnia gruchnęła po okolicy straszliwa wieść. W pobliskie góry przybył bowiem straszliwy potwór, pół orzeł, pół lew o wielkich błoniastych skrzydłach i wybudował gniazdo na wielkim dębie. Strach i groza padły na okolicznych mieszkańców, bowiem Gryf, tak nazywano potwora, nie tylko pustoszył pola, ale polował też na owce i bydło. Zdarzało się, że porywał także dzieci. Gryf nie miał jeszcze potomstwa. Co będzie kiedy pojawi się jego przychówek?
W chwili wielkiego zagrożenia dla kraju książe śląski zwrócił się z apelem do mieszkańców: Kto zabije Gryfa i jego potomstwo, ten zostanie wynagrodzony jak na księcia przystało.
Usłyszawszy to młody Gottschalk z kotliny natychmiast postanowił stanąć do walki i zdobyć nagrodę, a wraz z nią także ukochaną. Ukrył się w pobliżu dębu, na którym znajdowało się gniazdo Gryfa i czekał aż potwór je opuści. Kiedy tak się stało, wdrapał się na drzewo i podpalił siedzibę Gryfa. Znajdujące się w gnieździe młode udusiły się i spłonęły. Widząc z daleka co się dzieje, Gryf lotem błyskawicy rzucił się do gniazda, aby ratować młode. Jednak machając skrzydłami rozniecił jeszcze większy płomień i poparzony spadł na ziemię. Tutaj czekał już sprytny młodzian i bez trudu pokonał ranne i osłabione zwierze.
Książe dotrzymał słowa i ofiarował młodzieńcowi rozległe włości nad Kwisą, od gór aż po Gryfów Śląski, zas jako dziedziczna siedzibę dla książecej pary, zamek zwany od tej pory zamkiem Gryf.
Tekst wzięty z:
http://bractwoczocha.pl/index.php?id=zamki&zamczyska=gryf
|
|
|
|
|
|
Dodał: OW dnia sierpień 26 2008 10:45:12
0 Komentarzy · 30 Czytań
·
|
|
|
|
|
| Początek roku |
|
|
|
|
Dawno mnie nie było, ale w końcu wakacje...
Przypominam, że 5 września będzie pierwsza zbiórka o 16.
A pod koniec września zlot Hufca
;)
Mam nadzieję, że wypoczęliście po wakacjach ;P
|
|
|
|
|
|
Dodał: maja dnia sierpień 26 2008 10:42:27
0 Komentarzy · 26 Czytań
·
|
|
|
|
|
| Koniec roku.. |
|
|
|
|
Po całym roku trudów i znojów w końcu nadeszły wakacje. Także te harcerskie (o nie!).
Wszyscy gdzieś jedziemy i jak sami wiecie nie będzie zbiórek...
Ale to nie znaczy, że nic nie będzie się działo...Być może coś się zorganizuje ;)
I oczywiście jest obóz...
Ja się spieszę...
Więc w imieniu kadry i swoim krótko życzę wszystkim super wakacji ;)
No to było na tyle...
Ale powrócę gdzieś w lipcu ;P
|
|
|
|
|
|
Dodał: maja dnia czerwiec 21 2008 10:30:22
0 Komentarzy · 40 Czytań
·
|
|
|
|
|
| "Wyprawa" do Katowic |
|
|
|
|
14 czerwca
o godzinie 9 spotykamy się po CK Karolinka
idziemy na busa o 9:14 (tak póżno, żeby nikt nie zaspał) i jedziemy do Bytomia na 820
i jedziemy do Katowic
powrót: bliżej nieokreślony, bo zależny od zbyt wielu czynników ale najpóźniej ok 20
Cel: zdobycie choć części punktów na odznakę "Znam Katowice"
(wszystkich nie gwarantuję)
Co zabrać:
bilet jedniodniowy ulgowy za 6 zł, picie, podbitą legitymację, można coś do jedzenia, trochę drobnych, aparat kto chce
To czy jedziemy w mundurach czy nie zostanie ogłoszone na zbiórce w piątek, bo zalezy od warunków pogodowych...
ubranie przystosowane do pogody
Wymagania na odznakę w stopniu brązowym:
1. Zwiedzić obiekty znajdujące się w centrum miasta : Teatr im. Stanisława Wyspiańskiego, budynek Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza, kościół ewangelicki Zmartwychwstania Pańskiego przy ulicy Warszawskiej, kościół Niepokalanego Poczęcia NMP przy ulicy Mariackiej , poczta główna, „spodek”, stary dworzec, najwyższy budynek w mieście.
2.Zwiedzić Muzeum Historii Katowic zapoznać się z ekspozycjami dotyczącymi dziejów miasta.
3.Odwiedzić pomniki: Powstańców Śląskich oraz Harcerek i Harcerzy Chorągwi Śląskiej poległych w latach 1939-45.
4.Odnaleźć tablice poświęcone: Andrzejowi Mielęckiemu, Marii Goeppert-Mayer, Richardowi Holtze oraz obelisk upamiętniający miejsce, gdzie znajdowała się synagoga.
Jeśli zdążymy możemy odwiedzić Pentagon więc jeśli komuś czegoś brakuje do munuru itp to będzie miał szansę to zakupić ;P
UWAGA: inormacje mogą ulec zmianie
|
|
|
|
|
|
Dodał: maja dnia czerwiec 08 2008 17:59:10
0 Komentarzy · 59 Czytań
·
|
|
|
|
|
| Kwaterka |
|
|
|
|
Jeżeli ktoś jest chętny na kwaterkę, to można się zgłaszać.
Można przeze mnie.
Mile widziane jak najwięcej ludu, oczywiście takich którzy oprócz zabawy zrobiliby coś :)
Z góry mówię, że osoby, które myślą że jadą tylko po to by się zabawić, mogą to sobie wybić z głowy.
Sorry...
Oczywiście zabawa będzie, ale po skończonej robocie ; p
Kwaterka trwa od 21 czerwca, przez 7 dni.
Nie trzeba przyjeżdżać na tydzień, można np. na dwa dni, jak wam pasuje.
|
|
|
|
|
|
Dodał: nataeyp dnia czerwiec 05 2008 23:03:09
0 Komentarzy · 62 Czytań
·
|
|
|
|
|
| NEWS |
|
|
|
|
6 czerwca bardzo ważna zbiórka o naszej Drużynie więc proszę, żeby wszyscy się pojawili. Przynajmniej ci którym zalezy
14 czerwca planowany jest wyjazd do Katowic (ale jeszcze nie na 100%)
Byc może zdobędziemy przy tym nową odznakę "Znam Katowice" (banalna ;P )
i odwiedzimy pentagon ;P
Przypominam o obozie itd
Na stronie dodałam trochę podstron m.in. o Olafie, Żabie ;P ale na razie bez opisów
OPIS :
DZIEŃ DZIECKA w Tarnowskich Górach
Sabok
Najfajniejszy był taniec ..eee...belgijski (?).. tak, tak, belgijski
http://www.youtube.com/watch?v=3jTJPizpCRY&NR=1
to link do piosenki ; p
Poza tym poznaliśmy kilku nowych ludzi z TG, którzy... nie wiedzieli gdzie jest Radzionków ale ogólnie byli fajni. Bardzo fajni.
Była dobra grochówka..pączki, ciasto, picie.. no naprawdę widać, że się postarali na tą imprezę. Jestem pod wrażeniem.
Zjeżdżaliśmy na linach ;D to było super .. ;]
Były też losy , ale nikt z nas niczego nie wygrał .. ;]
Jeszcze wiele rzeczy by wymieniać..ale na razie to tyle .. : ))
Piszcie swoje komentarze i wspomnienia ;P Ja to poukładam i dodam do kroniki
|
|
|
|
|
|
Dodał: maja dnia maj 31 2008 22:28:26
3 Komentarzy · 83 Czytań
·
|
|
|
|
|
| JOTT 2008 |
|
|
|
|
To jest "szkic" tego co będzie w "kronice" na stronie.
Na forum napiszcie to co zapomniałam :D Będę poprawiała.
WERSJA CZWARTA - POPRAWIONA ;P
JOTT 2008 w skrócie ;)
"Wielkie myśli rodzą się w marszu"
NAJWAŻNIEJSZE:
Tytuł "Przyjaciela Drużyny" otrzymała pwd. Monika Piasecka.
Plakietkę Drużyny otrzymała och. Patrycja Sabok.
Na stopień tropicielki zdała Patrycja Sabok
+ trochę sprawności
PRZESZLIŚMY: ok 40 km (ale Polo obliczy dokładnie na później)
BARDZO WAŻNA RZECZ: biała czekolada oraz coś co jest płynne XD
PRZEBIEG (mniej więcej ;)
(piszę z mojego punktu widzenia)
ZDJĘCIA: Nie istnieją, bo aparat poległ :/
OBECNI: Polo, Maja, Instruktorka - Monika, Blitek, Kaczek, Justyna, Justyna, Natalka, Kamila, Sabok
DZIEŃ 1
Wstałam o 4 30.
Poszłam na autobus... Okazało się, że autobusu niema (bo jest w końcu dzień wolny od pracy, prawda MG?!). Poszłam na tramwaj, który jechał tak wolno, że nie zdążyłam. Mea culpa , ale nie do końca... Długaaa historia problemów z dojazdem.
Ale nie byłam sama. MG też nie dotarł na czas :P
Więc pojechaliśmy następnym pociągiem godzinę później
A Blitek na peronie uczył Sabukę jak robić salta. Założymy niedługo drużynę akrobatyczną (to się tak pisze?)
I było fajnie :D
A w pociągu też było fajnie. Jak zresztą zawsze mimo, że bez sprzętu grającego (czytaj - gitary).
Dojechaliśmy do miłej miejscowości na totalnym odludziu (tylko jak ona się nazywała??). Pierwsze pytanie jakie się pojawiło to czy to an pewno ten przystanek. Nikt tam nie pomyślał o tym, żeby dać tablicę z nazwą miasta. Ale nic.
Po małych problemach z zapakowaniem namiotów (ciekawe dlaczego nikt ich nie chce nieść) ruszyliśmy na szlak, by wpaść na te genialne myśli.
Okazało się, że Blitek jest pierwszy. Razem z MG planowali jak zbudowac maszynę do mycia bez użycia wody. Powodzenia.
Potem coś było (przypomnijcie mi co na forum lub jakoś inaczej)
i doszliśmy do miłego baru gdzie była zupa pomidorowa.
I poszliśmy dalej.
Jako drużyna juz starszoharcerska postanowiliśmy spełnić jakieś miłe zadanie na szlaku więc Sabuka poczęstowała cudownego kota o ładym kolorze kawałkiem kabanosa. I zbieraliśmy ślimaki z ulicy :D
Ruszyliśmy dalej przez mniej i bardziej bagnistą drogę. Niektórzy wpadli do wody (szkoda, że nie było Elizy ;)
I potem znowu nic nie pamiętam :P Musicie mi przypomnieć.
I jako mili, pomocni harcerze pomogliśmy pewnemu panu naprawić jego deskę na kółkach :)
W tym czasie wędrowniczka-przewodniczka ruszyła krokiem dzikiej mrówki na nasze pole namiotowe a my poszliśmy zwiedzać jaskinie.
Blitek znalazł tam tajemne skarby.
Jakiś czas potem ruszyliśmy za nią. Okazało się, że rozbijamy namioty na TRZY GWIAZDKOWYM polu namiotowym (ale nie wiem pod jakim względem było trzy gwiasdkowe... chyba trawa była miękka). Po małych trudnościach z rozbiciem była rozmowa o JOTTcie...hhhyy... baaardzo ciekawa...
A potem musi napisać ktoś inny jak było przy poznawaniu tych ziomów z Towarzystwa Tatrzańskiegoi śpiewaniu z nimi przy ognisku.
Po kolacji była mini gra.
Którą musi opisac też ktoś inny, bo ja stałam na punkcie i niewiele wiem. Może tylko tyle, że fajnie było w GOPR.
I w czasie tej gry przyłączyła się do nas mała Viktoria - słodka dziewuszka. że tak powiem.
Ostatnim punktem był kominek o tym co się zminiło w harcerstwie odkąd wstąpiliśmy (to ciekawy temat na dyskusję na forum;) co na lepsze, co na gorsze itd.
Rozmowa trochę trwała, ale się mniej więcej udała.
Następnie była tajemnicza chwila. Zawiązaliśmy wszystkim oczy (czytaj: tylko Sabuce) i ona musiała spełnić szereg arcytrudnych zadań, którym o mało nie podołała. Ale jej mniej więcej wyszło. Ładnie zaśpiewała o bagnach :P
I przy świeczce dostała naszą Plakietkę Drużyny.
W tym samym czasie tytuł Przyjaciela Drużyny otrzymała pwd. Monika.
Teoretycznie poszliśmy spać.
DZIEŃ 2
Teoretycznie, bo Blitka i MG było słychać do 2:15.
Gdzieś o 2:11 Blitek wyszedł z namiotu i napotkał tam Rafała. Nowego kumpla dziewczyn :P Który podobno szukał swojej żony w ich namiocie. Naprawdę było to zagadkowe.
Sen.
6:09 Dziewczyny się budzą i innych też swoją rozmową. Kadra się wścieka.
I się wścieka dalej oraz planuje co z nimi zrobić. I nadal się wścieka. Aż w końcu wściekłość osiąga najwyższy punkt i zamienia się w śmiech :D
O 7:15 pobudka ale i tak już nikt nie spał. Choć Blitek jak przystało na misia po śnie zimowym ruszał się zbyt wolno z namiotu. Ale potem zrobił zaprawę na której połowa osób nie dotrzymała mu kroku.
Niektórzy dostąpili zaszczytu wykąpania się inni nie do końca przez co potem było im... śmierdząco.
Z godzinnym opóźnieniem ruszyliśmy z naszego luksusowego pola.
Jakimś dziwnym trafem przewodzniczka z Blitkiem zostali w tyle. (podobno on umie romawiać na poważnie ;) )
Doszliśmy do Morska. Tam stały takie ciekawe tablice z kierunkiem na Ogrodzieniec.
Pierwsza głosiła, że zostało 13 km. To fajnie.
Idziemy 100m dalej pisze, że 16km. Co się dzieje?
Idziemy metr dalej a tam pisze, że tylko 19 km. :D
Kto stawiał tam te tablice?
A potem ja z Sabuką przyspieszyłyśmy i tak podzieliliśmy się na 3 grupy.
Grupa pierwsza
czyli ja z Sabuką.
Szłyśmy i szłyśmy i tak dalej. Z jednym czy dwoma przystankami aż do Ogrodzienca.
Rozmawiałyśmy o Hatifnatach(co one wogóle robiły w Mumunkach) i Sabuka zdawała kartę.
Doszłyśmy do sklepu PRL gdzie zatrzymałyśmy się by coś kupić i poczekać na resztę. Okazało się, że niewiele tam jest, bo z wszystkiego po 1 sztuce. Czekałyśmy 30 min na innych. Jak doszli to poszłyśmy dalej. Jacyś faceci proponowali że nas podwiozą :D Zastanawiałyśmy się co też takiego futrzastego i trochę płaskiego leży na ulicy. I znalazłyśmy genialną harcówkę po lewej stronie ulicy -taki piękna, wielka, z gigantycznym ogrodem.
Dotarłyśmy przez piaskowy las do góry Birów w Ogrodzieńcu. Poznałyśmy ciekawych ludzi i obeszłyśmy ją dookoła. Poszłyśmy na ryneczek i czekałyśmy 2h na grupę nr.2.
W tym czasie poznałyśmy faceta z różdżką z kwiatka, którą w nas machał i widocznie chciał zapoznać się z Sabuką, która musiała zdać swoją próbę silnej woli. Była ona arcytrudna więc szczegółów nie podaję.
Ogólnie ludzie się na nas patrzyli jakbyśmy były ubrane w moro i miały wielkie plecaki. To było dziwne.
Grupa 2
czyli Polo, Kamila, Natalka, Justyna, Justyna, Kaczek
Nie wiem co dokładnie robiliście więc niech ktos czymś zapoda
Ale jednak coś wiem - jedli mięso z popielniczki ;)
Ale połaczyli się z grupą nr.1 i czekaliśmy pod zamkiem następne 2 h
A jak czekaliśmy to poszliśmy pochodzić sobie i stwierdziliśmy, że gofry to jest to co nam potrzebne jest do poprawienia sobie humorku :D
Grupa 3
Blitek z wędrowniczką Moniką
Oni mieli miły, wolny marsz, z herbatą itd. :P
W końcu spotkaliśmy się pod zamkiem i stwierdziliśmy, że chyba nie dojdziemy tam gdzie byśmy chcieli zdążyć.
Trzeba było wymyślić kilka różnych opcji.
Okazało się, że Monika ma znajomych na zamku (był turniej) i może by nas podwieźli. Ale nie wypaliło. Za to dzięki nim rozbilismy się dosyć nielegalnie koło zamku w przyjemnym miejscu.
Potem coś tam robiliśmy (przypomnijcie mi co)
i była kolacja
i Sabuka zamykała kartę. Przy jej zamykaniu kluczowym pytaniem Maji było: Czy mnie lubisz?
a potem obrzędówka z podziękowaniami i plakietkami, które nie wszystkim się podobały. Bo są trójkątne i z takim psem, który udaje kangura. :P
I spór o świeczki Blitka z Kamilą (biedne spodnie - na szczęście moro)
A potem mini teatrzyk ( niech ktoś go inny opisze, bo szczerze mówiąc ja nie mam i nie miałam humoru do tego ;)
A potem było śmiesznie w naszym namiocie. Można się było śmiać przez 40 min. z sasanki (dla wtajemniczonych). A przez to, że jeden namiot się śmiał reszta też się śmiała :P
DZIEŃ 3
O 4 rano namiot zaczął się trząść. I słychać było głos: Kaaaaaczek!!! Wstawaj!!!!! Masz coś czego inni nie mają!!
Okazało się, że Blitkowi się nudziło więc chciał pójść z MG na zamek. Ale, że ten drugi nie chciał to mu nie wyszło. Zaczął śpiewać do Kaczka "Czwartą nad ranem" i inne ciekawe piosenki. A że jego głos jest bardziej niż głośny to obudził juz wszystkich.
Poszliśmy spać. O 6 zadzwonił budzik.
Jakoś niemarwo wstawaliśmy. W ogóle było zimniej niż wczoraj. I jakoś tak..
ale nadal było fajnie
Zjedliśmy wczorajsze śniadanie i potem nie wiem co było (oczywiście wiecie co robić)
I poszliśmy dalej.
Szliśmy tą samą trasą co rok temu.
I dlatego powstała tradycja np. mostek i tyrolska ławka ;)
Zjedliśmy nawet obiad w Malibu. A Sabuka odkryła woje nowe powołanie - zbieranie cukru w torebkach 5gram.
A niektórzy, którym się jeszcze chciało zwiedzali Zawiercie. I byli na lodach :D
I czekaliśmy na pociąg.
A Blitek wskoczył do jakiegoś pociągu i zniknął nam z oczu.
W Katowicach był krąg.
Ale jak zawsze JOTT zaczyna się z chwilą wyjścia z domu a kończy z powrotem.
Wasza przyboczna jeszcze w autobusie przeżyła przerazające chwile :P
Komentarz o JOTT od Natalki. Zrozumiały dla wtajemiczonych- jeśli mi się będzie chciało to zedytuję ;P
No to z tymi Tatrzańskimi to się zapoznaliśmy ; )
Śpiewaliśmy z nimi, a potem poznaliśmy Sabę ; )
Ja udawałam że jestem w ciąży bo nie miałam wyjścia, ale co miałam pod bluzką to wam nie powiem (dla wtajemniczonych ; p)
Ogólnie odurzałyśmy sie (Ja, Kamila, Saboka)
Ale nie powiem czym ; p
Śmierdzące to chodziłyśmy ja z Kamilą i Saboką, bo ktoś mądry nas wrobił w robienie sniadania
Atmosfera na JOTTcie na początku była cuuudowna (wiadomo czemu ; p)
Ale potem sie uspokoiło.
Mamy nową zabawe:
Polo-łojciec dyrektor
Justna-matka
Żaba-babcia
Maja-babcia
MG-dziadek Johny
Blitek-wujcio
justyna2-kot Justin
Ja-Aurelka
Kamila-Lilka
Saboka- nasz brat Patrycjusz ; p
Jak kogoś pominełam to sorry.
Zawarliśm rozejm.
Ogólnie ta noc w namiocie była cudowna, tylko czemu akurat Rafał przyszedł do nas ? ; p
Ogólnie to chyba mnie polubił i jesteśmy na ty
Nie wspomne o reakcji Kamili ; p
I jeszcze cudna była droga moja i Kamili ;D
W skarpetkach przez las i chyba wszystkie możliwe warunki pogodowe
Skałki ! ; p
A te karminadle to mi sie trafił ten z popiolem z samego spodu.
Ale jestem pod wrażeniem ; p
W pociągu tez było nieczego sobie ; p
Sosnowiec ?
Ogólnie coś sie zaczynało dziać śmiesznego
Wiem ze nie rozumiecie, i to chodzi ; p
I ta nasza pobudka też była piękna.
To dlatego robiłyśmy karne śniadanie i sie nie myłysmy...
Ale blitek zrobił zarąbistą ;d
A ta rozgrzewka w skarpetkach ; p
Ogólnie, to schizy były niezłe.
Zwłaszcza potem te w tramwaju ; p
Kamila wie o co kaman ; p
Przeprawa z toporkiem i takie inne dziwne rzeczy ; p
Takie badziej coś przypominające ; p
Ale chyba będzie już fajnie
Ja chce na jeszcze jednego JOTTa
Te plakietki są ładne, ale mogłyby być okrągłe ; p
JOTT - Jamboree On The Trail
Jamboree Na Szlaku
Zazwyczaj odbywa się w drugą sobotę maja. W tym roku obchodzony po raz 11.
To okazja, żeby na szlaku spotkać innych harcerzy, niekoniecznie zza granicy oraz zrobic coś fajnego :P
To na razie tyle. Napiszcie coś więcej a ja uzupełnię.
Przepraszam za błędy. Napiszcie to poprawię.
|
|
|
|
|
|
Dodał: maja dnia maj 25 2008 21:46:18
3 Komentarzy · 86 Czytań
·
|
|
|
|
|
| Lednica |
|
|
|
|
http://www.hsl-zhp.pl/
Przypominam, że na piątekl każdy ma mieć jakiś tekst piosenki ;) JOTT się zbliża i wogóle ;)
.
|
|
|
|
|
|
Dodał: maja dnia maj 14 2008 12:45:47
0 Komentarzy · 62 Czytań
·
|
|
|
|
|
| JOTT + drużyna reprezentacyjna |
|
|
|
|
Jamboree na szlaku
„Największe myśli rodzą się w marszu”. Pod takim hasłem szczecińscy harcerze włączyli się w ogólnoświatową akcję JOTT.
Jamboree on the trail (jamboree na szlaku) to dzień w którym skauci z całego świata wyruszają na wędrówki. Nie ważna jest długość trasy, stopień jej trudności, ważny jest kierunek: „Ku lepszej przyszłości”. Skautowa wędrówka przybiera różną postać, może to być rajd pieszy, rowerowa przejażdżka, rejs pod żaglami, pomoc w posprzątaniu szlaków turystycznych, warsztaty turystyczne, lub zwykły spacer. Najważniejszy jest jednak kierunek: „Ku lepszej przyszłości”.
Szczecińscy harcerze wyruszyli na szlak, by różnymi drogami dotrzeć na polanę widokową w Puszczy Bukowej, gdzie spędzili kilka godzin przy ognisku wspominając swoje harcerskie przygody i snując plany na przyszłość. Po zakończeniu ogniska uczestnicy zostali nagrodzeni dyplomami potwierdzającymi przejście trasy JOTT 2008.
Jamboree on the Trail narodziło się w październiku 1997 roku w Kanadzie. Scoutmaster Dave Wiebe (odpowiednik naszego harcmistrza) po przejściu części Trans Kanada Trail, zapoczątkował dyskusję na temat dnia w którym skauci z każdego pionu wybiorą się na wędrówki piesze. Początkowo zaproponowano datę 25 kwietnia. Jako pierwsi pomysł podjęli skauci z Anglii, wkrótce po tym idea JOTT obiegła cały świat. Obecnie impreza odbywa się w drugą sobotę maja każdego roku.
JOTT jest jedynym międzynarodowym wydarzeniem o zasięgu ogólnoskautowym, obejmującym skautów w każdym wieku, płci i każdej organizacji skautowej na świecie. Więcej informacji na http://jott.org/ (strona w języku angielskim)
Informację przygotował:
Łukasz Muzykiewicz
zachodniopomorski korespondent regionalny
terminy zbiorek drużyny reprezentacyjnej.
24maj (sobota) godz 14 na placu Klasztornym w Bytomiu
14czerwiec (sobota) godz 14 na pl. Klasztornym w Bytomiu
13 wrzesien (sobota) godz 14 tam gdzie zawsze
27 wrzesnia (sobota) godz 14
11 pazdziernik (sobota) godz 14
25 pazdziernik (sobota) godz 14
1 listopad (sobota) godz 14
8 listopad (sobota) godz 14
|
|
|
|
|
|
Dodał: maja dnia maj 12 2008 18:18:07
0 Komentarzy · 70 Czytań
·
|
|
|
|
|
| UWAGA!! |
|
|
|
|
Kilka propozycji ;P
Plan JOTTa zmieniony.
Nie jedziemy w góry tylko na Jurę (ale w nieznane miejsca), bo w sezonie wyszłoby nam za drogo.
Jedziemy pod namioty
Na jutro 45 zł
17 maj
jest wycieczka po Ziemi Tarnogórskiej ;P (na odznakę się przyda)
Organizuje Oddział PTTK w Radzionkowie
Koszt 12 zł (w cenie ognisko z kiełbaskami)
Zgłoszenia jak naszybciej do mnie, bo ilość miejsc ograniczona ;D
Pod koniec lipca zapraszam na pielgrzymkę ;)
|
|
|
|
|
|
Dodał: maja dnia maj 08 2008 20:55:59
0 Komentarzy · 66 Czytań
·
|
|
|
|
|
|
Logowanie |
|
|
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
|
|
|
|
|
|
Shoutbox |
|
|
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.
Archiwum
|
|
|
|
|
|
|